Blog

Święta, święta i ….

 Już ciężko powiedzieć ‚święta za pasem’, bo lada moment będzie ‚i po świętach’ 🙂 Ale tak na ostatnią chwilkę chciałam jeszcze wrzucić moje skromne świąteczne poczynania. Ponieważ mam swój własny-prywatny powód do dumy. Co roku sobie obiecuję zrobić pierniczki na święta. No i zawsze jakoś tak mi ze wszystkimi innymi robotami domowymi schodziło, że brakowało na nie czasu. Jednak w tym roku SĄ – zrobiłam i mało tego, muszę bronić jak Cerber by nikt ich nie wyjadł zawczasu, takie pyszne! 😀

 Przepis mi się nasunął zupełnie przypadkowo przez Bloglovin, który od nie dawna eksploruję. Tam też znalazłam blog bardzo kreatywnej kobietki, która akurat (normalnie jak na prośbę) zrobiła wpis: ‚Pierniczymy’ 🙂 Nie za dużo składników, odrobina wkładu własnego i gotowa pychota!!

Tu w trakcie realizacji….

 

Do ozdabiania już się zgłosił syn (dobrowolnie o dziwo), czyli żmudna robota została przekierowana.

 Kolejny własny-prywatny powód do dumy to jeden z pomysłów na prezent pod choinkę. Dostaną go dwie bardzo ważne kobietki w moim życiu – mama (min. źródło niekończącej się inspiracji) i – tu może małe zaskoczenie – moja teścióweczka (bardzo mądra i ciepła istota). Chciałam im dać coś całkowicie hand made, żebym mogła włożyć w to nie tylko czas, ale przede wszystkim serce. I tak powstała Oliwa z Rozmarynem 🙂

 

 

Trzecia buteleczka tak na wszelki wypadek, może ktoś jeszcze będzie potrzebował.
 
 

Przygotowanie jest banalnie proste, ale jakże przyjemne.

Wystarczą fikuśne butelki (tu 450 ml)

  • kilka gałązek świeżego rozmarynu

(dałam po 4-5 własnego uhodowanego od ziarenka,

dlatego było niewiele, jeszcze lepiej byłoby ok 10),

  • no i oliwa z oliwek extra vergine

 Butelki należy porządnie wymyć, wyparzyć.

Do środka wrzucić rozmaryn. W rondelku podgrzać oliwę – aż zacznie puszczać małe bąbelki. Jeśli zacznie się dymić, to trzeba odstawić rondelek na bok, na ok. 10 min. Wlać do butelek i porządnie zakorkować.

 Taka oliwa nadaje się idealnie po prostu do chleba, sałatek, a nawet i smażenia 🙂 Przechowywać w lodówce.

 Chyba się za bardzo rozpisałam. Na koniec jeszcze parę fotek moich świeczek, które już nie straszą ‚łysiną’ – dziękuję maszkownia za pomysł. Moje może nie są aż tak pięknie przyozdobione, ale postawiłam na minimalizm – totalny. No dobra, pewnie coś im tam jeszcze dowieszę 😉

Oraz powolutku przyozdabiam (prawie) moje cztery kąty.

 
 

 

 
 
 

Pozdrawiam świątecznie, jeśli ktokolwiek tu zagląda 😉

PS.: Gdybym jednak nie zdążyła jak planowałam…

 

Wesołych, Wspaniałych Świąt

Pyszności bez liku 

Góry tych wymarzonych prezentów

Ale przede wszystkim

Ciepełka rodzinnego

 
 

2 thoughts on “Święta, święta i ….”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *