Blog, Z materiału

Zachciewajki :)

 No i znów trochę czasu  minęło od ostatniego posta. Wydawało mi się, że co dopiero tu pisałam – a to jednak tyle czasu minęło 🙂 A zapiernicza jak szalony….

Dzieciarnia wciąż jak nie chora, to organizuje jakieś przedstawienia w szkole/przedszkolu. Oczywiście obecność mamy to mało, potrzebna jeszcze pomoc – to wierszyki do przesłuchania, to pomoc przy organizacji, to ciasto na poczęstunek dla gości i obowiązkowo tony chusteczek za pasem w razie wciąż nieopanowanych katarków…..

 Zmówili się czy jak?

 Przy tym wszystkim potuptało mnie do reszty i umyśliłam sobie remont sypialni. Ma się rozumieć TYMI ręcoma. No dobra, mężowymi też – ale On tylko od tej nielubianej roboty 😉 Szpachlowanie, gipsowanie (jest różnica?), przesuwanie gniazdek, kabelków itp.

Ale jak już powiedział, że ma czas to żal było nie wykorzystać. Czekałam cierpliwie jakieś… 9 lat – o zgrozo! W związku z powyższym, tak na prawdę nawet nie wiedziałam o czym by tu naskrobać… Dlatego dziś wrzucam kolejne z serii „udało mi się zrobić w nie tak bardzo odległej przeszłości” :))

 Nie wiem czy się już chwaliłam, że UWIELBIAM torebki. No tak, baba jestem i nie zamierzam nic w tym kierunku zmieniać. Ale że przy okazji mama, to każdorazowo przy próbie zakupu siedzi mi na ramieniu mały stworek powtarzający jak mantrę: „trzeba kupić nowe spodnie Oliwie”, „Maja wyrosła z butów”, „w szkole domagają się zaległych składek” itd, itp, yhhhh.

Chęć posiadania nowej torebki, ulatnia się szyyyyyyybciutko.

I co tu począć?

 To może trzeba by sobie jakąś uszyć? Nie ważne, że nigdy do tej pory nie szyłam nic takiego. Jak nie spróbuję, to się nie nauczę 🙂

 Jakiś tam zarys w głowie mi powstał i materiał też się znalazł. Pomyślałam o moich ukochanych jeansach, które 1. były noszone tak długo, że chyba szanowny małżonek mnie w nich widywał jeszcze przed ślubem (a to było daaaaawno temu), 2. należały raczej do tych cienkich – więc bez większego kłopotu z szyciem. I tak mając pomysł na wygląd, oraz materiał do realizacji, powstała…..

 

 

jeansowa torebka
zdjęcia, ma się rozumieć, zrobione telefonem więc proszę o wybaczenie    
 
 

 

 Dzięki temu moje ukochane spodnie przeżywają drugie życie, w kolejnym wcieleniu. W tej wersji też je bardzo kocham, żałuję tylko że nie bardzo mi już pasują do zimowych kurtek 😀

Oczywiście przydałoby jej się jakieś porządne zapinanie, a nie tylko klapka na guziki. BTW fantastyczne, metalowe i duże – uwielbiam. No i pasek choć regulowany, to jakiś taki nie fachowy chyba z tymi guzikami. Ale trzyma się dobrze 🙂

A jak już powstała nowa torebka, to zachciało mi się jeszcze nowego portfela… jednak o tym może już w innym poście. Coś się strasznie rozpisałam o_O

Chyba powinnam sobie „kneblować” palce!

Ściskam mocno!

 
 
 

4 thoughts on “Zachciewajki :)”

  1. Oj ja to zdecydowanie rozkochuję się w upcyclingu. Zanim coś wyrzucę, to ze dwa razy się zastanawiam czy nie da się przerobić na nowe 🙂 A ubrań dotyczy to szczególnie.

  2. Ale czyż to nie rozwija w nas kreatywności w jak najbardziej pozytywnym kierunku? Ja uwielbiam ten moment, kiedy widzę jakąś starą szmatę, a w głowie już mi się układa plan na co chcę ją przerobić 🙂 A jak tam zabawa z patchworkiem? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *