Blog

Na deser…

 No dobra, u mnie nie tyle na deser, co drugie śniadanie.

A konkretnie owsiane babeczki, robione głównie dla mojego starszego dziecia do szkoły. Jak większość facetów, tak także i mój, musi trochę po marudzić i po wydziwiać. Od pierwszego dnia szkoły ubzdurał sobie, że kanapek tam jadać nie będzie i trzeba mu przyznać iż wytrwały  jest skubaniec w tym postanowieniu. Już 5 lat!! Przez pierwsze 4 lata miałam luz, bo dzieciowi wystarczało kilka owoców w plecaku i butelka wody – pod warunkiem tylko, że nie codziennie takie same. Sama osobiście nigdy nie byłam (i na pewno nie będę) zwolenniczką kupowania batoników, bułek typu 7-days, czy po prostu dawania kasy na jakiś badziew ze sklepiku szkolnego. Dlatego, w tym roku pojawił się już „problem”, kiedy dzieć oświadczył, że owoców też ma już dość, a przynajmniej w każdy dzień. No i zaczęły się matki „kombinacje alpejskie”, wertowanie książek kucharskich, netu i własnych zasobów pamięci. Co takiego dać do szkoły facetowi żeby (przede wszystkim) CHCIAŁ zjeść??!!

Jednym z przepisów, który mogę stosować do woli i z dużą częstotliwością jest waśnie ten na owsiane babeczki.

Szybki, składniki zawsze w kuchni dostępne i uwielbia cała rodzinka – dlatego od razu zasuwam z podwójną porcją. Dodatkowo nie ma przeciwwskazań by trochę modyfikować ten przepis po swojemu. I tak sobie pomyślałam, że się podzielę 😉

 

 Heh, dopiero teraz po wstawieniu zdjęcia zauważyłam, że powieliłam jedno. Gapa ja – no trudno 😉

Składniki na ok. 12 babeczek:

1 szkl. mleka

1 szkl. płatków owsianych (błyskawicznych)

1 jajko

1/4 szkl. oleju (ja użyłam Kujawskiego)

1 szkl. mąki

1/4 cukru (daję trzcinowy)

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki soli

———————————-

Nastawić sobie piekarnik na 220 st. C.

Wyłożyć formę do babeczek papilotkami, albo po prostu nasmarować.

W średniej misce wymieszać mleko i płatki owsiane – zostawić na ok. 15 min. Dodać jajko i olej – zamieszać.

W osobnej misce przygotować sobie mąkę ( ja testowałam tym razem „Basia – z pełnego przemiału”, spisała się nieźle – ale zwykła pszenna też jest super), cukier, proszek do pieczenia i sól. Taką suchą mieszankę po trochu wsypywać do mokrej mieszając łyżką aż wszystkie składniki się połączą.

Łyżką przekładać do papilotek, tak do 2/3 wysokości.

Ja teraz dorzuciłam po malince na wierzch (mrożonej, zostały mi jeszcze resztki z ogródka), ale można równie dobrze wzbogacić rodzynkami, albo kawałkami czekolady 😀

Piec 20-25 min, aż do wbitej wykałaczki nie będzie się przyklejało ciasto.

Enjoy, czy Bon Apetit 😉

 

 A skoro te babeczki tak na prawdę są na szkolne śniadanie, czy lunch (jak zwał tak zwał), to na deser pochwalę się obiecanymi zdjęciami sypialni po remoncie 😀

 
 
 

 

 

 
 
 
 

 W zasadzie to dopiero BAZA mojej sypialni 😉

Oj wiele jej do końca jeszcze brakuje.

Dlatego chwalę się tylko częściowo.

Ostatnio kolejna choroba młodszego dziecia trochę mnie zatrzymała z pracami, jednak już na dniach chcę wrócić na właściwy tor i będę mogła pokazać coś więcej.

Trzymajcie kciuki, albo wirusy z dala od dzieciów  😉

Pozdrawiam wszystkich zaglądających

 
 
 
 

2 thoughts on “Na deser…”

  1. babeczki muszą być pyszne. Aż spróbuję zrobić bo moje dziewczyny uwielbiają płatki owsiane :-). A sypialnia poproszę o wiecej :-), choć mi się już podoba :-).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *