Blog, Z materiału

Zaczytana…

 Troszkę mnie nie było… 

ups, prawie miesiąc  O_O

Ale NARESZCIE wiosna nastała, a to jedna z moich ukochanych pór roku – druga to jesień. Skoro wiosna, to należą się jakieś porządki, zarówno w domu jak i w okół. No i tak wpadłam w wir, że po za należnym sprzątaniem wnętrz, zajęłam się moją ulubioną glebo-terapią czyli przygotowaniem ogródka na nowy sezon 😀

Jakimś wprawnym ogrodnikiem nadal nie jestem, ale przygotowanie skraweczka (dosłownie) ziemi pod nowe kwiaty i własne warzywka maksymalnie mnie relaksuje i ciężko mi się wraca stamtąd do rzeczywistości.  Ale, zostawię to na osobny temat 😉

A wracając do dzisiejszego…

Totalnie się ostatnio zaczytałam.

Tydzień temu, w sam raz na weekend, dotarł do mnie najnowszy, szósty brulion Mimi i Zorkiego – których szczerze podziwiam (z resztą nie ja jedna ;]). No i tak mnie wciągnęło, że po „pochłonięciu” tej części po prostu MUSIAŁAM wrócić do poprzednich.

 

 A teraz grzecznie sobie czekają na półce – na kolejną część 😀

By jednak nie było, że ostatni czas spędziłam tylko przy ziemi i nad książkami, w ramach porządków domowych podkusiło mnie na zmianę poduch na krzesła w mojej kuchni. 

Głównie dlatego, że mojej szacownej mamie udało się zdobyć w sh kawał takiego samego materiału jak mam zasłony. I pomyślałam, że będą dobrze ze sobą współgrać. 

 

 Wciąż jednak nie jestem przekonana, czy te falbanki mają zostać? A jeśli tak, to czy zrobić też od frontu? Przerobić – to nie problem. Tylko z decyzją gorzej 😉

 
 

Miłego weekendu 🙂

 
 
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *