Blog, Z materiału

Skrawnik (?) czy jak to nazwać…

 
 

 Wciąż dopieszczam mój kącik krawiecki – że tak go dumnie nazwę – który mogliście zobaczyć TUTAJ. Od jakiegoś już czasu chodziło mi po głowie uszycie czegoś w rodzaju pojemnika, gdzie mogłabym wrzucać stosy odcinanych nitek i skrawków materiału, jakie zawsze walają mi się po stole w czasie szycia i okropnie wkurzają.

Do tego dochodzą wszelkie igły i szpilki, przechowywane dotąd w małym metalowym pojemniczku po kremie – które w trakcie „weny” nagle same z tego pudełka wychodzą i rozbiegają się!! Szalę goryczy przelało szycie narzutki dla Mai, gdy te wszystkie nitki, skrawki i szpilki wczepiały mi się w materiał (wrrr…). W końcu złapałam za kartkę, długopis i zaczęłam rysować co potrzebuję, latać z metrem do stolika sprawdzając jakie wymiary będą tam pasowały. Kiedyś w internetach przewinęło mi się zdjęcie takiego „przydasia”, ale oczywiście w danej chwili jak na złość nie mogłam go znaleźć :/ W głowie jednak został zarys, dzięki czemu powstał mój skrawnik(?). Poważnie, nie mam bladego pojęcia jak to coś nazwać??

 


Jest i pojemniczek na skrawki, do którego mogę po prostu zsunąć nici ze stolika. Jest też poducha na szpilki – odpinana, coby było łatwo się z nimi przemieszczać.

 
 

 Dolna sakiewka ma od spodu podszytą gumową podkładkę (nota bene znalazłam ją w bagażniku mojego autka 🙂 żeby się wszystko nie ześlizgiwało ze stolika. Wszyłam jej zamek, ponieważ dłuuuugo nie mogłam wymyślić co tam zapakować do obciążenia. Aż w końcu wylądowały w niej kamyki z ogródka.

 

  Sprawdzają się nawet przy pełnym różnych skrawków pojemniku 😉

Tak przy okazji nieszczęsnych kamyków… Wyobraźcie sobie sytuację – ganiam po domu, garażu, ogrodzie, szukając czegoś co się może nadać na to obciążenie. Pluję sobie w brodę, że swego czasu powyrzucałam blaszki doczepiane dawniej do listów, aż w końcu się natknęłam na doniczkę pełną kamyków potrzebnych do przesadzania roślin. BINGO! Lecę do domu z łupem i w tym momencie dzwoni do mnie ślubny z pracy, pytając:

-Co porabiasz kochanie?

-Myję kamienie, a coś potrzebujesz?

….

Cisza w telefonie była wymowna 😀

 

To na koniec jeszcze fotka całości i już daję Wam spokój.

 
 

 Jak się podoba?

A może ktoś ma pomysł jak TO nazwać?

 

Spokojnego tygodnia 😉

 

 

7 thoughts on “Skrawnik (?) czy jak to nazwać…”

  1. Skrawnik to świetna nazwa i myślę, że mogłaby się przyjąć:) Swoją drogą świetnie wyszedł. Jak w miejscu pracy twórczej ( i nie tylko) pojawi się coś ładnego, nowego i użytecznego od razu bardziej się chce. Też tak masz?:)

  2. Oj tak, to prawda. Aż się dostaje mocy do działania. A ja złośliwie uszyłam to sobie późnym wieczorem i aż szlak trafiał, że trzeba iść spać :/

  3. Jeśli o szycie chodzi jestem noga, ale raz podjęłam się szycia pokrowca na znienawidzoną kanapę. Wykrój zaczęłam robić ok 23:00…nie będę pisać do której męczyłam maszynę:P

  4. Podoba mi się Przydaś:) tak ciepło i miło mi się kojarzy:) zazdroszczę Ci tej umiejętności szycia, to musi być fajne, co potrzebujesz do domu to sobie uszyjesz:)

  5. Przydaś faktycznie miło brzmi 🙂 A szycie to jest dla mnie super zabawa, na dodatek bardzo prosta – bez problemu byś sobie poradziła 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *