Blog, Z materiału

Na Wojtusia…

 

Z popielnika na Wojtusia Iskiereczka mruga Choć opowiem Ci bajeczkę  Bajka będzie długa

 


 

naWojtusia1

 Ten rok zdecydowanie obfituje w bobasy 🙂

Jak nie w mojej rodzinie, to wśród znajomych – tych bliższych i dalszych również. W okół wszędzie bobasy 🙂 Jaka szkoda, że tak krótko będą maleńkie, pulchniutkie i po prostu urocze. Uwielbiam maluchy w ich pierwszych dniach. Kiedy moje się urodziły, to godzinami siedziałam i się na nie GAPIŁAM. To były takie moje momenty w których nie liczyły się wcale nieprzespane noce, karmienie na żądanie, brudne pieluchy, etc, etc. Nie mogłam uwierzyć, że z takiej mikroskopijnej istotki, ani się obejrzę, wyrośnie dorosły, samodzielny człowiek.

 

Całkiem niedawno (co widać z resztą na zdjęciu powyżej :P), na świat przyszedł Wojtuś. Pierworodny mojej naaajjjlepsiejszej BFF. No wiecie – psiapsióły 😉 A w tej sytuacji po prostu MUSIAŁAM stworzyć jakiś prezent własnoręcznie. Bo jakże by inaczej.

 

Wiedziałam, że uszyję kołderkę i podusię, no i mają być ciuchcie. Czyli pierwszy plan zakładał drukowaną bawełnę (z tymże motywem) z jednej strony i mięciutkie Minky pod kolor z drugiej. Ale się jakoś  w między czasie wybredna zrobiłam i żadne gotowe wzory mi za szlaka nie podchodziły. A wiadomo, jak baba marudzi, to sobie roboty dołoży 😉 W końcu wymyśliłam co chcę zrobić. Pracy przy tym może i więcej – ale za to efekt… mnie zadowala w 100%.

naWojtusia2
Nie, to wcale nie bajzel w okół – to twórcza wena 😛

Z moją psiapsiółą znamy się …od zarania dziejów. Wiem, że nie lubi krzykliwych kolorów – z resztą jak i ja. Dlatego od początku chodził mi po głowie taki sam zestaw kolorów jaki wykorzystałam przy girlandzie dla Damianka. Jakoś mi najbardziej pasuje dla małego chłopca. Szarości, stonowane odcienie niebieskiego i beże – tak, to jest to 😉 No ale co z tymi ciuchciami??  Wymyśliłam, że będzie jedna – jako detal, więc mocniejsza w kolorze. Żeby nie zginęła w ogóle. Taką aplikację musiałam wymyślić sama, no bo skoro zaczęłam „marudzić” na początku, to trzeba było zostać konsekwentnym 😉 Narysowałam na kartce, wycięłam sobie szablon(ik), wykroiłam materiał wraz „podszewką” – zszyłam razem, a potem to już ręczne przyszywanie do wierzchniej warstwy kołderki. Przy okazji powstał dodatkowy wagonik z imieniem i datą urodzenia.

 

Z resztą… dość tego rozpisywania się. Sami zobaczcie co i jak powstało 😉

naWojtusia4
naWojtusia5
naWojtusia6
naWojtusia7
naWojtusia8
naWojtusia9

Jak sądzicie? Bobas i mama będą zadowoleni? Mam cichą nadzieję, że tak. Już wkrótce się dowiem. Trzymajcie kciuki!

 

…A już za niedługo pokażę nad czym główkuję od jakiegoś czasu. STAY TUNED 😉

 

 

Uściski

4 thoughts on “Na Wojtusia…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *