Blog, Z materiału

Expresowe zamówienie od syna :)

 Tak to już z dziećmi bywa, że jak coś potrzebują to zazwyczaj „na wczoraj”. I pod tym względem, moje starsze dziecię też nie zawiodło oznajmiając w czwartek rano, że na piątek potrzebuje jakąś czapkę mikołajową do szkoły. Bo każdy kto będzie miał taką na głowie, nie będzie pytany na lekcjach i  nie musi mieć odrobionych zadań. Taki bonusik od szkoły na Mikołajki. Yhhh…. Co było począć?



Zasiadłam do maszyny….i się z dobre 15 min zastanawiałam jak się szyje czapkę Mikołaja :O

Jak to dobrze, że jest Pinterest.  Poszperałam i znalazłam idealny wykrój. Pod TYM (klik) linkiem zainteresowani znajdą pełny opis, z wykrojem i nawet filmikiem – jak zrobić takową czapeczkę. Całe szczęście znalazłam w mojej szufladzie (no dobra trzech) kawałek białego futerka i reszteczkę czerwonej bawełny. Co prawda w kropki, ale z braku laku… No i ruszyła maszyna.



Najpierw wykrój samej czapy i dopasowanie go jakoś do resztki bawełny.


  
 

Potem pompon…


 

Nawet go ciut wypchałam, coby się bardziej okrągły zrobił. Potem zszycie czapy z pomponem – masakra! :O Co się nakombinowałam żeby go upchnąć w tym wąskim trójkąciku na szczycie. Ale udało się, uff



Jedna strona – a potem upychanie 🙂




Pasek z futerkiem z jednej strony przeszyty zygzakiem żeby się nie strzępił…


 

I czapa gotowa 😀
Niestety okazało się, że jednak wzięłam za mały wymiar, ale częściowo było to uwarunkowane ograniczoną ilością materiału.

Trzeba było wykazać się „kreatywnością”… i po prostu doszyć gumkę pod brodę 😉



A tu już sam zainteresowany, złapany w przelocie. Jak widać zadowolony – jeeejj 🙂
Dziś wrócił szczęśliwy, bo nikt Go nie pytał na lekcjach. No i do tego na korytarzach szkolnych była plejada czapeczek, czy innych atrybutów mikołajowych przez cały dzień.

Do tego stopnia, że jadąc po niego popołudniu, wiedziałam kto jest z jego szkoły – co kawałek widać było młodego człowieczka na chodniku z czerwoną „mikołajską” czapeczką na głowie 😀
Może nie był to z mojej strony jakiś mega majstersztyk. Wiem, że gdybym miała więcej czasu na przemyślenie tematu wyszłoby to znacznie lepiej, ale… czasem takie prowizorki też potrafią dać dużą satysfakcję. I niech tak zostanie 😉


Miłego weekendu 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *