Blog, Z materiału

Kominy

 Zasiadłam wczoraj do komputera żeby Wam napisać o nowych uszytkach, ale jakoś nie mogłam ogarnąć literek. Żadne zdanie mi nie pasowało. Nawet niektóre wyrazy drażniły. Wyłączyłam komputer – czasem trzeba dać głowie ochłonąć. Dziś już ze świeżym umysłem, pełnym literek, mogę pisać i wklejać zdjęcia 🙂

dzianina

 Przez ostatnie trzy dni, każdą wolną chwilunię spędziłam przy maszynie. Miooodzio 🙂 Poniedziałek zaczynając od zakupów – tych najbardziej ulubionych – nabywając cudnej miękkości dzianiny. A ponieważ fundusze dość ograniczone, to materiału dosłownie „na styk”, bez uwzględniania ewentualnych błędów.  Chyba po raz pierwszy zdażyło mi się zasiąść z kartką i ołówkiem, by rozrysować sobie jak najkorzystniej pociąć materiał by go w pełni wykorzystać. Muszę przyznać, że chyba częściej tak będę robić. Nie dość, że wystarczyło dzianiny na zaplanowane uszytki, to w między czasie w głowie powstały już pomysły jak spożytkować te pozostałe niewielkie skrawki.

 A co to się szyło?

Chcieliśmy ze Ślubnym zrobić prezent dla jego brata i rodzinki. Mieszkają na tyle daleko, że nawet spotykanie się „od święta” jest niemożliwe. Nadarzyła się okazja, że prezenty mogą dotrzeć bez pośrednictwa poczty – no to siup, burza mózgów. Tylko co kupić pięciu, już dorosłym, osobom które mają wszystko? :O Nic! Trzeba dać coś od siebie. I tak obmyśliliśmy, że uszyję kominy 🙂 Ostatnio bardzo modne, czas również odpowiedni – u nich zima się trzyma. Wiem, że nie problem takie kupić w każdym sklepie z odzieżą. Jednak myślę sobie, że TE konkretnie wyszły prosto z serca i specjalnie z myślą o naszych najbliższych.

Efekt końcowy?

kominy1
kominy2
Komin w zegarki dla kobietki.
kominy3
Dopiero po czasie zauważyłam małe niedoskonałości, ale chyba tak to już jest z tym „handmade” 😉
kominy4


Na koniec jeszcze śmieszna historyjka związana z szyciem tych kominów 🙂 Jako że do tej pory szyłam tylko dziecięce kominy, nie miałam bladego pojęcia jaki obwód powinien być na męską szyję. Z braku dorosłego faceta pod ręką, zadzwoniłam do Ślubnego żeby zmierzył sobie obwód głowy (no przecież musiałam mieć wymiar natychmiast,hihi). Możecie sobie wyobrazić kombinacje faceta – budowlańca – mierzącego głowę metalową taśmą, umierającego ze śmiechu i modlącego się żeby tylko się nią nie pociąć :))) Sama zarykiwałam się od śmiechu, choć oczywiście nie widziałam. Podziwiam Go, że jeszcze psychicznie wytrzymuje moje pomysły 🙂
Kominy dziś poleciały, a ja nie przestaję myśleć czy taki prezent to był dobry pomysł?

 

PS.: Zebrałam się wreszcie w sobie i  DominiDom jest też na Facebooku. Muszę tylko okiełznać jak go tu dorzucić :/ Ale już teraz serdecznie zapraszam.

 



4 thoughts on “Kominy”

  1. Ale świetne te kominy. Każdy materiał idealnie pasuje. Dobra robota, a prezenty idealne 🙂 Nie masz czym się martwić, bo na pewno zrobią furorę.
    Pogratulować Męża pełnego pomysłów jak wykonac zadanie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *