Gra w klasy
Blog, Z materiału

1,2,3…skacz i Ty :)

 Im goręcej, tym więcej do zrobienia, załatwienia, posprzątania, ogarnięcia – czy Wy też tak macie? Odnoszę ostatnio wrażenie, że w zimne dni jakoś to wszystko wolniej się dzieje, spokojniej. A może to tylko u mnie tak?

Wpadłam w jakiś szalony wir i nie wiem jak wyjść. Popołudniami, kiedy Maja wraca z przedszkola, mam jedynie siłę pójść z nią na ogródek i puszczać bańki mydlane, albo budować wieeeelgachne (w mniemaniu 5 latki) budowle z piasku. I tak dzień za dniem. O starszym nie wspominam bo to już nastolatek, który chce chadzać własnymi ścieżkami, a jakiekolwiek zainteresowanie ze strony rodziców traktuje jak atak na własną wolność. Dla Niego jest zarezerwowany dopiero czas wieczorny, kiedy robimy kolację i możemy na spokojnie pogadać co się działo danego dnia. Tylko weekendy są całkowicie zarezerwowane na ich pomysły. Ale czy to wystarczy?

 

IMG_2161_1

Mnie zaczęły już zżerać wyrzuty sumienia, a tu moja Maja wymyśliła dla nas świetną zabawę. Opowiedziała mi jak w bajce, jedna z jej ulubionych bohaterek grała z koleżanką w… klasy i chciałaby dowiedzieć się jak w to się gra 😀  Znacie te teksty?: „mamusiu my też tak możeeeemy? powiedz, że to zrobimyyy, prooooszęęę!” I „kotecek” do tego 🙂

Zaczęłyśmy oczywiście klasycznie, rysując kredą na chodniku. Mało tego, starszego też udało się wciągnąć do zabawy, tylko ciii przed kumplami 😉  I pomimo mojego zmęczenia, dawka śmiechu i energii jaką otrzymywałam przy tym od moich dzieci była tak duża, że zupełnie nie mogłam odmówić udziału.  Niestety ostatnio zdarzały się i pochmurno – deszczowe dni, z naciskiem na deszczowe, a my chętnie byśmy pograli. Wiecie jak to mówią? „Potrzeba, matką wynalazku”. No dobra, nie wynalazłam nic nowego, ale wymyśliłam naszą domową wersję gry …

 

DSC_0013_1

 

Materiałowa, lekka i przede wszystkim – przenośna 😀

 

IMG_20160621_151009_1

 

Do rzucania, zamiast kamyków mamy woreczki wypełnione ryżem. Nadają się do prania, ponieważ ryż jest w osobnych torebeczkach w środku.

 

DSC_0009_1

Możemy też grać na śliskiej podłodze (panele, czy płytki), ponieważ od spodu doszyłam specjalną, gumową matę. Tata specjalnie znalazł w sklepie budowlanym. Ponoć służy ona do podszycia dywaników łazienkowych.

IMG_2182_1

 

Teraz nie ma wybacz, czy pogoda czy nie, trzeba grać 🙂

Chodzi mi jeszcze po głowie wersja, która nada się i do domu i na ogródek.

Forma oczywiście magicznie mi  nie wróciła i obowiązków nie ubyło, ale kiedy Maja do mnie przyjdzie z pytaniem czy możemy dziś chwilę poskakać, to ruszam cztery litery. Bo Ona jest wówczas taka uradowana, bo uda się Oliwiera wyciągnąć z zamkniętego pokoju, bo przypominają mi się lata dzieciństwa pod blokiem, bo znów nie utrzymam równowagi i będzie ogrom ubawu. Tak, dla takich pokracznych mam jak ja trzeba by jeszcze pomyśleć nad jakimiś ochraniaczami 😀

1,2,3…skacz i Ty mama! A co!

 

Kobitki, pamiętacie jeszcze jakieś takie zabawy z dzieciństwa? Gumę już wyciągnęłam i przymierzam się do nauczenia Mai jak skakać. Ale pamięć zawodna i nic więcej mi do głowy nie przychodzi 🙁 Podpowiedzcie coś. Może w różnych rejonach Polski, były różne wersje takich samych zabaw?

 

podpis_zsercem

 

 

 

 

<a href=”http://www.bloglovin.com/blog/11427029/?claim=gqhxxg42824″>Follow my blog with Bloglovin</a>

2 thoughts on “1,2,3…skacz i Ty :)”

  1. Ale super gra:) brawo, świetnie uszyłaś:)
    Za moich czasów grało się jeszcze w kabla, czyli dwie osoby kręciły kablem a trzecia skakała. I jeszcze skakało się na skakance.

    1. A widzisz, u mnie też się na skakance skakało i nią kręciło tak jak piszesz o kablu 🙂 Dzięki za przypomnienie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *