Blog, Z materiału

Na zakupach….

 Nie żebym zaraz jakieś szalone zakupy zrobiła 🙂 

Raczej na prędce poczyniłam sobie dwóch pomocników do tych ewentualnych. I pewien mały ptaszek mnie podkusił abym się tu nimi pochwaliła 😉 Co też czynię.

A rozbiega się o niepotrzebny i do niczego niepasujący bieżnik na stół. Już nawet nie pamiętam jakim cudem weszłam w jego posiadanie. Ale napatoczył się pod łapy, kiedy przeszukiwałam moją szufladę z przeróżnymi szmatkami „do przerobienia” za inspiracją. Czasem zdarza mi się ją otwierać i patrząc na kolory, wzory, czy faktury materiałów, wymyślić sobie co chcę uszyć z danego. I kiedy wykopałam ten nieszczęsny bieżnik, jedyne co przyszło do głowy to… siatka na zakupy 🙂 Z resztą bardzo aktualnie potrzebna. A że skubaniec był dłuuuugi, to udało się skroić nawet dwie. Zaś uszy powstały z moich – niestety dziurawych już – lnianych spodni, a konkretnie jednej nogawki. Dla dopełnienia całości, ozdobny „chfiatusek” (jak to Maja mawia) z uroczego materiałku, którego niestety za mało na cokolwiek innego. 

Ta-dam…

Czytaj dalej „Na zakupach….”

Blog, Z materiału

Do (prawie) kompletu

 Jak ostatnio wspomniałam – do nowej torebki zachciało mi się posiadać jeszcze nowy portfel.  Ale to nie do końca tak, że do torebki go potrzebowałam. Tak na prawdę w wakacje podjęłam „męską” decyzję (wreszcie!!) by zrobić prawo jazdy. Trochę latek na karku już mam. Wychowywana byłam w czasach kiedy to czteroosobowa rodzinka z tobołkami, jechała Maluchem przez kilkaset kilometrów na wakacje i nie narzekała. Więc do tej pory szłam w zaparte, iż wcale nie potrzebuję tego. Fakt – przez większość swojego życia mieszkałam w dużych miastach i nawet jeśli nie blisko centrum, to docieranie do miejsc docelowych na piechotę sprawiało  mi przyjemność, no i w latach dorosłych „nabyłam” męża z prawkiem i nawet samochodem. W sytuacjach awaryjnych całkiem nieźle radziłam sobie z komunikacją miejską 😀 Jednak od paru lat mieszkam w mniejszej mieścinie, na dodatek w domu stojącym na zajeb… ykhmm sporawej górce. A że latek nie ubywa, na dodatek z komunikacji miejskiej do mnie dociera aż jeden autobus raz na godzinę – zaczęło mnie to irytować. Tym sposobem, w zeszłym roku zrobiłam to cholerne prawko. Co gorsza – jazda samochodem baaardzo mi się spodobała 🙂 Babska pokrętna logika, heh

No, ale wracając do sedna – jak już zrobiłam to prawko ( no i w międzyczasie torebkę :] ), okazało się że do mojego starego portfelika nie mieści się dowód rejestracyjny samochodu…. A tak się jakoś składa, że wszystkie moje torebki posiadają swoistą czarną dziurę i cokolwiek do nich wrzucam – przepada na wieki :-/

Samo się nasunęło – potrzebny portfel słusznych rozmiarów!

Jednak tym razem nie dałam rady samodzielnie okiełznać tematu (jak to było w przypadku torebki), w związku z czym zaczęłam wertować Pinterest :)) No i znalazłam swój ideał. Pomysł jest bardzo prosty i przyjemny w wykonaniu, więc gorąco polecam.

 A znaleźć go można TU…

Czytaj dalej „Do (prawie) kompletu”

Blog

Święta, święta i ….

 Już ciężko powiedzieć ‚święta za pasem’, bo lada moment będzie ‚i po świętach’ 🙂 Ale tak na ostatnią chwilkę chciałam jeszcze wrzucić moje skromne świąteczne poczynania. Ponieważ mam swój własny-prywatny powód do dumy. Co roku sobie obiecuję zrobić pierniczki na święta. No i zawsze jakoś tak mi ze wszystkimi innymi robotami domowymi schodziło, że brakowało na nie czasu. Jednak w tym roku SĄ – zrobiłam i mało tego, muszę bronić jak Cerber by nikt ich nie wyjadł zawczasu, takie pyszne! 😀

 Przepis mi się nasunął zupełnie przypadkowo przez Bloglovin, który od nie dawna eksploruję. Tam też znalazłam blog bardzo kreatywnej kobietki, która akurat (normalnie jak na prośbę) zrobiła wpis: ‚Pierniczymy’ 🙂 Nie za dużo składników, odrobina wkładu własnego i gotowa pychota!!

Tu w trakcie realizacji….

 

Czytaj dalej „Święta, święta i ….”