szafeczkaM_11
Blog, Z drewna

Ogarniam vol.2

 Hellooo 🙂

Ciutkę mnie zassało, wiem. Ale to za sprawą pewnego drewno-podobnego paskudnika, natury iście wrednej. Zawzięłam się równie mocno, co on usiłował uprzykrzyć mi życie. Wygrana jest jednak po mojej stronie (juppiii) i dziś mogę Wam pokazać efekt końcowy.

Czytaj dalej „Ogarniam vol.2”

Blog

D#1: Moje miejsce pracy…

Hello…

 Znów mnie wywiało ze świata blogowego na kilka tygodni, ale tym razem zawirowania rodzinne mnie od niego odciągnęły. Mimo wszystko wcale nie chcę tego porzucić, więc postanowiłam się trochę „nakręcić”.  I tak sobie pomyślałam, że pozytywnie-kreatywną pomocą do tego, będzie udział w wyzwaniu u Uli z bloga Sen Mai.

 A przy okazji dowiecie się ciut więcej o mnie 😉

Moje miejsce pracy blogowej/kreatywnej….

na pewno nie jest jedno.

Czytaj dalej „D#1: Moje miejsce pracy…”

Blog, Z drewna

Pokój Mai

 Jestem jestem, nigdzie znowu nie uciekłam 🙂

Dziś chcę pokazać moje poprawiane twory z drewna, czyli obiecane półki i mebelki u Mai w pokoju. Trochę czasu mi to zajęło, ale w końcu wszystko wylądowało na swoim miejscu. Jeszcze tylko mały dotyk dekoracji w postaci kilku zdjęć czy plakatów na gołych ścianach i wreszcie będę mogła powiedzieć, że na jakiś czas GOTOWE.

Chyba…

Bo ze mną to nigdy nic nie jest na 100% skończone. Zawsze mam ochotę coś dodać, albo przynajmniej raz na jakiś czas (nie zawsze odległy) poprzestawiać. Ale lubię gdy pokoje mają możliwość ewoluować wraz ze zmianą nastroju, pory roku, czy nadchodzącego święta. Wiecie jak jest 😉

To po kolei…

Jak to pewnie w wielu (a przynajmniej kilku mnie znanych) domach bywa, młodsze dziecię dziedziczy sporo rzeczy po swoim starszym rodzeństwie. Przygotowując jakiś czas temu pokój starszemu pod kątem szkoły, udało się wygospodarować jedną ścianę na zabudowaną szafę. W związku z czym „wyleciała” komoda i narożna szafa. Zostały gdzieś upchnięte w czeluściach domu, na zasadzie „przyda się” 😉

No i się przydało. Maja podrosła a mnie zamarzyła się wyprowadzka córy z naszej sypialni. Jak wspomniałam – trochę to trwało jednak wedle postanowienia, wszystko powstawało własnymi siłami i przede wszystkim z wykorzystaniem tego co już mieliśmy. Na pierwszy ogień poszła narożna szafa a zaraz po niej komoda – obie koniecznie!! do przemalowania. Marzy mi się jeszcze zmiana uchwytów, ale to przyszłościowy plan. 

Zdjęcia „przed” mam tylko komody, jednak myślę że nie trzeba będzie mocno ruszać wyobraźni 😉

 
 
 

Czytaj dalej „Pokój Mai”

Blog, Z drewna

Powracam…

Wiosna nastała i zassało mnie na maksa. 

Jeśli ktoś czekał, to bardzo przepraszam i obiecuję poprawę 😉

Poważnie, jak tylko wiosna się zadomowiła na dobre, we mnie wstąpiło nowe życie – po prostu musiałam zakasać rękawy i zabrać się za zaległości, do których nie bardzo miałam zacięcie zimą. Tak to już ze mną jest. Na dokładkę – jest to nawyk cykliczny.

Na pierwszy ogień poleciał oczywiście mój mini warzywniczek. Jest na prawdę niewielkich rozmiarów, ale cieszy mnie niesamowicie. Więc jakże bym mogła zostawić go odłogiem? No jak? 

I teraz mogę już cieszyć oczy i duszę (nie wspominając o żołądku) pierwszymi „plonami” 🙂 Truskaaaawy i poziomki (widoczne na nowym banerku), które nareszcie w tym roku zaowocowały. Jakieś 9 lat temu moja mama zakupiła dla nas dosłownie 5 krzaczków.  Tak sobie rosły i owocowały przez ten czas, przy okazji puszczając nowe pędy i rozrastając się. Mało tego – one są takie skubane, że owocują 2x  o_O    Najpierw grzecznie jak przystało na truskawki, w czerwcu; potem znów … koniec sierpnia, początek września (WOW). Może to jakaś norma, ale mnie zadziwiają 😀 

No i coś mnie podkusiło, posłuchałam że truskawki się  przesadza co parę lat więc tak też uczyniłam… 2 lata potem nie owocowały wcale 🙁  Ale w tym roku już jest ok. I to mega ok.

A drugi mój zbiór jak do tej pory, to pachnące – z początku słodkie, a potem ostre w smaku – rzodkiewki. Normalnie jestem z nich dumna :)) Sami zobaczcie…

 

Czytaj dalej „Powracam…”

Blog

Na deser…

 No dobra, u mnie nie tyle na deser, co drugie śniadanie.

A konkretnie owsiane babeczki, robione głównie dla mojego starszego dziecia do szkoły. Jak większość facetów, tak także i mój, musi trochę po marudzić i po wydziwiać. Od pierwszego dnia szkoły ubzdurał sobie, że kanapek tam jadać nie będzie i trzeba mu przyznać iż wytrwały  jest skubaniec w tym postanowieniu. Już 5 lat!! Przez pierwsze 4 lata miałam luz, bo dzieciowi wystarczało kilka owoców w plecaku i butelka wody – pod warunkiem tylko, że nie codziennie takie same. Sama osobiście nigdy nie byłam (i na pewno nie będę) zwolenniczką kupowania batoników, bułek typu 7-days, czy po prostu dawania kasy na jakiś badziew ze sklepiku szkolnego. Dlatego, w tym roku pojawił się już „problem”, kiedy dzieć oświadczył, że owoców też ma już dość, a przynajmniej w każdy dzień. No i zaczęły się matki „kombinacje alpejskie”, wertowanie książek kucharskich, netu i własnych zasobów pamięci. Co takiego dać do szkoły facetowi żeby (przede wszystkim) CHCIAŁ zjeść??!!

Jednym z przepisów, który mogę stosować do woli i z dużą częstotliwością jest waśnie ten na owsiane babeczki.

Szybki, składniki zawsze w kuchni dostępne i uwielbia cała rodzinka – dlatego od razu zasuwam z podwójną porcją. Dodatkowo nie ma przeciwwskazań by trochę modyfikować ten przepis po swojemu. I tak sobie pomyślałam, że się podzielę 😉

 

Czytaj dalej „Na deser…”