Blog, Z drewna

Powracam…

Wiosna nastała i zassało mnie na maksa. 

Jeśli ktoś czekał, to bardzo przepraszam i obiecuję poprawę 😉

Poważnie, jak tylko wiosna się zadomowiła na dobre, we mnie wstąpiło nowe życie – po prostu musiałam zakasać rękawy i zabrać się za zaległości, do których nie bardzo miałam zacięcie zimą. Tak to już ze mną jest. Na dokładkę – jest to nawyk cykliczny.

Na pierwszy ogień poleciał oczywiście mój mini warzywniczek. Jest na prawdę niewielkich rozmiarów, ale cieszy mnie niesamowicie. Więc jakże bym mogła zostawić go odłogiem? No jak? 

I teraz mogę już cieszyć oczy i duszę (nie wspominając o żołądku) pierwszymi „plonami” 🙂 Truskaaaawy i poziomki (widoczne na nowym banerku), które nareszcie w tym roku zaowocowały. Jakieś 9 lat temu moja mama zakupiła dla nas dosłownie 5 krzaczków.  Tak sobie rosły i owocowały przez ten czas, przy okazji puszczając nowe pędy i rozrastając się. Mało tego – one są takie skubane, że owocują 2x  o_O    Najpierw grzecznie jak przystało na truskawki, w czerwcu; potem znów … koniec sierpnia, początek września (WOW). Może to jakaś norma, ale mnie zadziwiają 😀 

No i coś mnie podkusiło, posłuchałam że truskawki się  przesadza co parę lat więc tak też uczyniłam… 2 lata potem nie owocowały wcale 🙁  Ale w tym roku już jest ok. I to mega ok.

A drugi mój zbiór jak do tej pory, to pachnące – z początku słodkie, a potem ostre w smaku – rzodkiewki. Normalnie jestem z nich dumna :)) Sami zobaczcie…

 

Czytaj dalej „Powracam…”