Jeansowa torebka
Blog, Z materiału

Jeansowa zaległość

 Pozwólcie, że wrócę dziś do jeansowego upcyclingu.

Już prawie rok temu powstała patchworkowa listonoszka ze starych spodni. A ja gapa zapomniałam ją pokazać. Głównie dlatego, że aż do tej wiosny przeleżała zapomniana na strychu, a od niedawna wróciła do łask. Uszyta została na postawie tego samego wykroju co TA.


jeansowatorebka1

 

Czytaj dalej „Jeansowa zaległość”

Blog, Z materiału

Przedszkolna torebka.

 U Mai w przedszkolu jest niepisana zasada, że dzieci mogą przynosić zabawki, ale tylko te miękkie (pluszaki).

Nie trudno się domyślić jak szybko dzieci podłapały temat i gdyby tylko dały radę udźwignąć – nosiłyby ze sobą absolutnie wszystkie, które posiadają w pokoju. Moja córa również nie odbiega daleko od takiego toku myślenia… Ku jej niezadowoleniu, do przedszkola chodzi się tylko 5 dni, a to zdecydowanie za mało żeby pokazać koleżankom wszystkie pluszaki z pokoju. Szczególnie gdy ma się w danym tygodniu tego Jedynego – ukochanego, który obowiązkowo musi być codziennie.

 


torebeczkaM1

Blog, Z materiału

Zachciewajki :)

 No i znów trochę czasu  minęło od ostatniego posta. Wydawało mi się, że co dopiero tu pisałam – a to jednak tyle czasu minęło 🙂 A zapiernicza jak szalony….

Dzieciarnia wciąż jak nie chora, to organizuje jakieś przedstawienia w szkole/przedszkolu. Oczywiście obecność mamy to mało, potrzebna jeszcze pomoc – to wierszyki do przesłuchania, to pomoc przy organizacji, to ciasto na poczęstunek dla gości i obowiązkowo tony chusteczek za pasem w razie wciąż nieopanowanych katarków…..

 Zmówili się czy jak?

 Przy tym wszystkim potuptało mnie do reszty i umyśliłam sobie remont sypialni. Ma się rozumieć TYMI ręcoma. No dobra, mężowymi też – ale On tylko od tej nielubianej roboty 😉 Szpachlowanie, gipsowanie (jest różnica?), przesuwanie gniazdek, kabelków itp.

Ale jak już powiedział, że ma czas to żal było nie wykorzystać. Czekałam cierpliwie jakieś… 9 lat – o zgrozo! W związku z powyższym, tak na prawdę nawet nie wiedziałam o czym by tu naskrobać… Dlatego dziś wrzucam kolejne z serii „udało mi się zrobić w nie tak bardzo odległej przeszłości” :))

 Nie wiem czy się już chwaliłam, że UWIELBIAM torebki. No tak, baba jestem i nie zamierzam nic w tym kierunku zmieniać. Ale że przy okazji mama, to każdorazowo przy próbie zakupu siedzi mi na ramieniu mały stworek powtarzający jak mantrę: „trzeba kupić nowe spodnie Oliwie”, „Maja wyrosła z butów”, „w szkole domagają się zaległych składek” itd, itp, yhhhh.

Chęć posiadania nowej torebki, ulatnia się szyyyyyyybciutko.

I co tu począć?

 To może trzeba by sobie jakąś uszyć? Nie ważne, że nigdy do tej pory nie szyłam nic takiego. Jak nie spróbuję, to się nie nauczę 🙂

 Jakiś tam zarys w głowie mi powstał i materiał też się znalazł. Pomyślałam o moich ukochanych jeansach, które 1. były noszone tak długo, że chyba szanowny małżonek mnie w nich widywał jeszcze przed ślubem (a to było daaaaawno temu), 2. należały raczej do tych cienkich – więc bez większego kłopotu z szyciem. I tak mając pomysł na wygląd, oraz materiał do realizacji, powstała…..

Czytaj dalej „Zachciewajki :)”